Kiedy umiera bliska nam osoba, czujemy wewnętrzną pustkę, samotność i tęsknotę. Uświadamiamy sobie, że pewien okres w naszym życiu się zakończył, że coś z nas uleciało, że bezpowrotnie coś straciliśmy.
W takich momentach samotnie wyruszamy w świat wspomnień. Zamyśleni, tępo wpatrujemy się w jakiś przedmiot i oddajemy się nurtowi refleksji. Ocieramy się o coś niepojętego, o wszechogarniającą i nieskończoną tajemnicę, dławiącą nas uczuciem smutku i rozpaczy. Przez moment, mignięcie oka jesteśmy u rzeczy, które dotąd zdawały się nam nieważne, a dopiero teraz przybrały realną postać. Z łzą w oku i drżeniem rąk uświadamiamy sobie konieczność zachodzących zmian, zdajemy sobie sprawę, że wszystko, przemija, że nic nie trwa wiecznie, że zawsze coś będzie się kończyło, a my nie jesteśmy w stanie temu zaradzić.
Kiedyś spotkałem się z porównaniem życia do rwącej rzeki, bowiem wszystko co się w niej pokazuje od razu znika. W tych prostych, ale kryjących w sobie jakże głębokie znaczenie słowach utrwala się wieczna tęsknota, żal i smutek przemijania.
pkopec
|