Dziś popłyniemy białym ptakiem,
W przestworza, które są nieznane.
Ulotne myśli uciekają,
Przed tym, co spotka je nad ranem.
Ty nagle budzisz się zmęczona
Z głębiny nocy niepojętej,
Zabijasz lęk zzięniętą kawą,
Poświatą szarą myjesz ręce.
Dziś popłyniemy białym ptakiem,
Przez uczuć najdziwniejsze sploty.
Umarłe myśli odlatują,
W ostatnią drogę bez powrotu.
Nad zrębem planet się unosisz,
Odległa, senna, niepojęta,
Kiedy już zgasną światła rampy
Czy będzie wolno mi pamiętać?
|