
|


BEZ TYTUŁu
Otoczony sforą psów
stałem pod krzyżem zniewagi
Moje gardło ściskał lęk
ciało opływało nienawiścią
Chciałem krzyczeć...
Nie odróżniałem prawdy od fałszu
Ginąłem w upiornych snach...
Witałem się ze światem
Otulony śmiercią
A jednak uciekłem...
| |
 |